Dobry Detektyw Warszawa logo
TD24
Agencja detektywistyczna
24h / 7 dni

Chiński biznes. Szansa czy oszustwo?

Data modyfikacji: 13 grudnia 2023

O tym, jak kreatywni potrafią być oszuści, wiemy bardzo dobrze. Co jakiś czas w Internecie można przeczytać kolejne ostrzeżenia o nowych metodach oszustw, przez które można stracić naprawdę sporą kwotę. Niektórzy tracą nawet oszczędności życia. Dziś przyjrzymy się bliżej chińskim oszustwom.

Coraz dłuższa lista metod stosowanych przez oszustów

Zapewne większość z nas słyszała o oszustwie na wnuczka, na amerykańskiego żołnierza, na Bitcoin, a także o próbach szantażu związanych z rzekomym posiadaniem kompromitującego nagrania uzyskanego za pomocą zainstalowanej na komputerze kamery. W ostatnim czasie coraz więcej mówi się również o tzw. chińskich oszustwach. Coraz więcej kontrowersji budzą też darmowe przesyłki z Chin. O co dokładnie chodzi?

Wrota do Chin mogą okazać się zaproszeniem do oszustwa

Wsparcie prywatnego detektywa

Jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19 pomagaliśmy jednemu z naszych klientów, który prowadził przedsiębiorstwo handlowe. Bez większych trudności wykryliśmy nieuczciwe działania jednego z pracowników, wobec którego wyciągnięto stosowne konsekwencje.

Przy okazji mężczyzna opowiedział nam o próbie nawiązania współpracy z nowym partnerem biznesowym z Chin, który był zainteresowany oferowanymi przez jego firmę produktami. Negocjacje miały odbyć się w kraju kontrahenta, na co nasz klient przystał.

Podróż nie zakończyła się jednak podpisaniem umowy, za to nasz klient musiał uregulować niemałe opłaty za hotel i wykwintne kolacje w restauracjach. W tej sprawie, jako agencja detektywistyczna nie mogliśmy wiele zdziałać. Zasugerowaliśmy mężczyźnie konsultację u radcy prawnego specjalizującego się w sprawach biznesowych oraz zachowanie większej ostrożności w przyszłości, przede wszystkim na polu weryfikacji potencjalnych kontrahentów.

Oszustwo guilińskie – wizja współpracy przesłania konkret wydatków

Wyjaśniliśmy też naszemu klientowi, że najprawdopodobniej padł ofiarą tzw. oszustwa guilińskiego. Polega ono na wabieniu przez chińskie firmy zagranicznych przedsiębiorców obiecującą wizją współpracy. Do zawarcia finalnej umowy ma dojść w Chinach, jednak ostatecznie do tego nie dochodzi, lub zawarty kontrakt nie ma żadnej mocy prawnej. Przedsiębiorca musi natomiast pokryć wysokie koszty pobytu, a nierzadko też prezentów, które wręczono lokalnym urzędnikom.

W rzeczywistości nigdy nie miało dojść do żadnej współpracy. Chodzi jedynie o naciągnięcie naiwnego przedsiębiorcy na wysokie wydatki, które potem dzielili między siebie oszuści, właściciele hoteli oraz restauracji. Być może, gdyby mężczyzna zgłosił się do nas wcześniej, sytuacji udałoby się uniknąć poprzez rzetelną weryfikację dokumentów rejestracyjnych firmy, z którą zamierzał negocjować. Każde partnerstwo powinno być bowiem poprzedzone szczegółowym sprawdzeniem danego przedsiębiorstwa, co warto powierzyć specjalistom. Po takich sfingowanych „negocjacjach” dochodzenie sprawiedliwości jest praktycznie niemożliwe. Fałszywe spółki zamykają bowiem działalność, a wszelkie ślady jej istnienia znikają.

Pamiętaj, że Chiny to nadal kraj sterowany w dużej mierze centralnie

Darmowe dostawy z Chin

Powyższa sprawa skłania do pochylenia się nad jeszcze jedną kwestią. Chodzi o bezpłatne transporty paczek z Chin. W świecie, w którym nie ma nic za darmo, otrzymanie towaru z drugiej półkuli nie płacąc za jego transport, wydaje się kuszącą propozycją. Czy dostawy z Chin faktycznie są jednak bezpłatne, czy jesteśmy tylko wprowadzani w błąd, aby dać się namówić na zakup produktów z Azji?

Tanie rzeczy sprzedawane za naprawdę śmieszne pieniądze na chińskich platformach sprzedażowych typu AliExpress kuszą miliony użytkowników na całym świecie. Nie dość, że mamy szansę na tanie zakupy, to w dodatku są nam one dostarczane za darmo pod same drzwi! Jak to możliwe? Dlaczego chińskim dostawcom opłaca się coś takiego? A mianowicie dlatego, że dzięki międzynarodowym przepisom, chińskie opłaty są dotowane. Mowa tu o zapisie stanowiącym, że kraje biedniejsze i te rozwijające się płacą mniej za przesyłki nadawane do państw bogatszych.

Juan z wizerunkiem wodza komunisty Mao

Chiny posiadają obecnie status państwa rozwijającego się. Tak jest, choć biorąc pod uwagę chiński przemysł kosmiczny czy też fakt, jak potężną siłę militarną stanowi ten kraj, taki status może budzić pewne wątpliwości. Strona chińska bez skrupułów korzysta jednak z przysługującego im przywileju, za co bądź co bądź, płacimy wszyscy. Jednym z następstw takiego stanu rzeczy są chociażby droższe przesyłki u polskiego operatora. Nie licząc już faktu, że z całego miliona przesyłek trafiających z Azji do Polski, tylko od niewielkiego ich odsetka płacone jest cło i podatki.

Taki napływ przesyłek z Chin niekoniecznie służy zatem państwom docelowym, które narażone są na spore straty związane z ich obsługą. Nie zapominajmy też o rodzimych firmach, które tracą klientów wabionych niską ceną i darmową dostawą.

Inne chińskie oszustwa

Lista tzw. chińskich oszustw nie ogranicza się tylko do dwóch powyższych przykładów. Jest ich znacznie więcej, a wielu oszustów bazuje na rozbudzaniu w swoich ofiarach nadziei na wielki zysk, lub po prostu, jak w przypadku zakupów na AliExpress, otrzymania czegoś za pół darmo.

Pamiętaj ze wielkim chińskim murem nie zawsze czeka na nas zarobek

Zarówno w przypadku interesów z Chinami, jak i robieniem zakupów na chińskich platformach, warto zachować zdroworozsądkowe podejście. Pamiętajmy, że żyjemy w świecie, w którym nie ma nic za darmo. Za niską ceną stoi przeważnie porównywalnie niska jakość towaru, a darmowa dostawa nie do końca jest darmowa. W biznesie natomiast warto kilka razy przemyśleć każdą decyzję. Licząc na szybki i pokaźny przychód, łatwo można bowiem więcej stracić niż zyskać.

Źródła

5/5 - (3)

Masz jakieś pytania?

Zadzwoń do nas lub napisz wiadomość.
Call Now Button